• Polityczny marketing – nieoczewkiwane czy oczywiste zagrożenie dla demokracji?

    Co różni wybieralnego polityka od nowej marki mydła? W marketingowym wymiarze – niewiele. Oba produkty trzeba wykreować, by móc je potem sprzedać. W obu przypadkach techniki badania opinii i wpływania na procesy decyzyjne ludzi są oparte o te same zasady. Zasadniczej i najpoważniejszej różnicy doświadczamy dopiero po dokonaniu wyboru: jeśli zapach nowego mydła zacznie nas irytować, wyrzucimy je bez wahania; wybrany polityk zostaje z nami na całą kadencję i od tego momentu to on dyktuje zasady gry – i to nie tylko tym, którzy na niego zagłosowali. Czy w związku z tym w świecie politycznego marketingu nie powinny obowiązywać wyższe standardy etyczne i większa przejrzystość? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Cyberbezpieczeństwo nie zatrzyma 'ekologicznego' kryzysu w przestrzeni cyfrowej

    Świat biznesu już dawno przyjął za pewnik, że dane o ludziach to nowa ropa naftowa. W moc sprawczą „wielkich danych” coraz bardziej wierzą politycy: w 2016 r. nie było kampanii, w której taktyczne wykorzystanie mediów społecznościowych i profilowanie wyborców nie odegrałyby istotnej roli. A skoro dane to wymierna wartość ekonomiczna i polityczne paliwo, warto je chronić. W tej kwestii wszyscy gracze wydają się zgodni: „cyberbezpieczeństwo” zajęło prominentne miejsce w żargonie polityków, regulatorów i firm. Ale czy to wystarczy? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Marketingowa wolna amerykanka

    Szeroko zakrojone, interdyscyplinarne badanie, które dla belgijskiego inspektora ochrona danych osobowych przeprowadzili naukowcy z Wolnego Uniwersytetu w Brukseli i Uniwersytetu w Leuven, potwierdziło, że Facebook śledzi nas na potęgę – nie tylko swoich użytkowników, ale wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego społecznościowych wtyczek (przycisk „Lubię to”). Jaskrawych naruszeń europejskiego prawa o ochronie danych osobowych badacze znaleźli jednak więcej. Jak to się dzieje, że portal – formalnie zarejestrowany w Irlandii i podlegający europejskiej jurysdykcji – robi na naszym rynku, dosłownie, co chce? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Oscar dla Poitras czy Snowdena?

    Edward Snowden, człowiek, który ujawnił globalną skalę i conajmniej wątpliwe cele amerykańskich programów masowej inwigilacji, nie ma najlepszej prasy. Światowe media, z nielicznymi wyjątkami, chętniej widzą w nim zdrajcę amerykańskiej racji stanu niż bohatera występującego w obronie milionów obywateli. Laura Poitras – dokumentalistka od lat odsłaniająca kulisy działań tajnych służb – w tej nierównej debacie postawiła na szali swój najnowszy film. CITIZENFOUR słowami samego Edwarda Snowdena tłumaczy jego dylematy i ostateczne wybory: od ujawnienia tajnych dokumentów, przez ucieczkę do Hong Kongu, po przyjęcie azylu w Moskwie. Czy najwyższa nagroda przyznana przez amerykańską Akademię Filmową to już sygnał, że ta narracja się przyjęła? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Znakowanie ludzi: moda czy przemoc?

    Z technologią tak już jest, że nowa zwykle wymaga oswojenia. Z perspektywy firm, które przyjęły, że w wyścigu o udział w rynku muszą wprowadzać „nowe”, to konkretna przeszkoda. Przeszkoda przeradza się w wyzwanie marketingowe i karmi takie zjawiska jak trend-setter czy early-adopter. W pogoni za nowym, nieufność bywa piętnowana jako zachowanie lękowe czy wręcz uwsteczniające – wcześniej czy później ktoś przypomni, że jeszcze nie tak dawno biegaliśmy przez samochodami z ostrzegawczą pochodnią. Ta historia ma jednak dalszy ciąg: gdyby nie brak wyobraźni i pogoń za zyskiem, które niedługo potem zdominowały rynek motoryzacyjny, może wcześniej doczekalibyśmy pasów bezpieczeństwa. CZYTAJ WIĘCEJ